Rekiny, ich wizerunek w mediach i reklamie oraz ochrona
Inne ciekawe strony: ale też i

Wywiad z Waldemarem Osmałkiem

Emilia Miller ::: kategoria: Ochrona rekinów

Jeśli podczas spotkania z rekinem nastąpi obopólne zainteresowanie, twoje – rekinem i rekina – tobą, może okazać się, że to miłość od pierwszego wejrzenia – o swojej pasji opowiada Waldemar Osmałek, ambasador międzynarodowej organizacji Shark Project zajmującej się ochroną rekinów.

waldemar osmalek Wywiad z Waldemarem Osmałkiem

Waldemar Osmałek

Emilia Miller: Na czym polega funkcja ambasadora, jaką pełni pan w organizacji Shark Project?

Waldemar Osmałek: Od 2004 roku, działając w organizacji jako ambasador, jestem odpowiedzialny za sponsorowanie kampanii Shark Project w Polsce. Przede wszystkim zależy mi tym, żeby w naszym kraju więcej osób rozumiało te zwierzęta. Jak to robię? – Moje relacje z wypraw wraz
z informacjami na temat rekinów pojawiają się w specjalistycznych magazynach dla nurków, takich jak: Wielki Błękit, Nurkowanie. Dotychczas wystawiałem się wukrotnie na targach Wiatr i woda w Warszawie. Organizuję także spotkania w ogrodach zoologicznych w całej Polsce i pokazy multimedialne w szkołach. W 2005 roku zorganizowałem cykl spotkań Rekin – lęk, fascynacja, które odbywały się w kilku miastach w Polsce.

W spotkaniach tych uczestniczyło dwóch prelegentów: dr Erich Ritter, znany biolog, ichtiolog, badacz rekinów, a także ojciec-założyciel Shark Project, Gerhard Wagner.

Myślę, że zdecydowanie za mało mówi się u nas o ochronie rekinów, nadal mamy też niewiele wiedzy na ich temat. Nie zdajemy sobie sprawy
z tego jak rekin jest ważny dla ludzi. Mogłoby się wydawać, że sprawa rekinów nie dotyczy bezpośrednio Polski, dlatego że rekiny nie zamieszkują naszych wód. Jednak problem ten, tak naprawdę dotyka każdego z nas! Każdy człowiek żyjący na ziemi, by żyć musi oddychać. Prawie 70% tlenu na naszej planecie jest produkowane podczas fotosyntezy i tym podobnych procesów właśnie w oceanach, w morzu. Jest to początek łańcucha pokarmowego, w którym nie kto inny, ale rekin stoi na szczycie piramidy. To skomplikowany mechanizm, w którym rekin pełni funkcję regulatora, mając wpływ na globalny ekosystem Ziemi. Jeśli go wyeliminujemy całkowicie, co od jakiegoś czasu uskuteczniamy, to cały system ulegnie nieodwracalnej destrukcji. Przytaczając słowa ostrzeżenia obrońcy przyrody Andrew Cobba: wraz z rekinami umrze morze, a kiedy umrze morze – zginie także człowiek.

Mówi pan o eliminacji rekinów przez człowieka. W jaki sposób my, ludzie, przyczyniamy się do wymiarania tego gatunku zwierząt? Czy są jakieś sposoby na to, by temu zapobiec?

Spośród 450 znanych gatunków rekinów już 100 jest zagrożonych wymarciem i z dnia na dzień liczba ta dramatycznie rośnie. Handel płetwami z rekinów, z których w krajach azjatyckich, takich jak: Chiny, Malezja, Tajwan, Singapur i Korea, przyrządza się zupę (należy to do tradycji wschodniej kultury), przekształcił się w struktury mafijne. Zarobki na produktach z rekina są porównywalne do obrotów czerpanych z narkotyków, a nawet je przewyższają. Stąd kampania Stop Finning zorganizowana przez Shark Project, która mówi NIE brutalnemu procederowi obcinania płetw złowionym rekinom i wrzucaniu tak okaleczonych zwierząt na powrót do wody…

Z kolei produkty z rekinów, które zalewają nasz rynek, występują w postaci mięsa w supermarketach bądź preparatów antyrakowych dostępnych w aptekach. Skuteczność tych środków nie znalazła potwierdzenia naukowców. Producenci i handlarze poprzez reklamy, coraz częściej pojawiające się także w środkach masowego przekazu, przedstawiają swoje produkty w fałszywym, lepszym świetle. Kampania Stop Sales dotyka właśnie tego problemu.

W Niemczech, po przeprowadzeniu wspomnianej kampanii, wycofano tony filetów tamtejszych supermarketów, niestety trafiły one zaraz do Polski. I wygląda też na to, że rynek farmaceutyczny z ogromną pomocą mediów, rozkwita. Jako przykład można podać Preventik, preparat rekomendowany przez Instytut Matki Polki w Łodzi. Cały boom zaczął się od tego, że w USA została wydana książka, która traktowała o tym, że rekiny nie chorują. Jednak to kolejna nieprawdziwa informacja. Rekiny są narażone na choroby tak jak każde inne zwierzę. Rekin który jest chory i padnie, opada na dno, w przeciągu doby niewiele po nim pozostanie. Nikt nie zajmuje się badaniem takich rekinów. Natomiast wśród złowionych rekinów są takie, które mają nowotwory w mózgu, nowotwory skóry czy w przypadku samców – nowotwory w jądrach. Koncernom farmaceutycznym nie jest to jednak na rękę.

Jedyne, co możemy zrobić (a wbrew pozorom to bardzo wiele!), to nie kupować tych produktów oraz przekazywać dalej informacje na ten temat.

rekin Wywiad z Waldemarem Osmałkiem
Czy jest to jedyna organizacja zajmująca się ochroną rekinów?

Istnieje wiele organizacji, które działają na rzecz ochrony dzikich zwierząt, w tym rekinów. Jednak w większości przypadków, takim organizacjom nie chodzi tylko i wyłącznie o dobro zwierzęcia. To przykre, ale dla nich w dużej mierze liczą się pieniądze. Dlatego nie mógłbym nigdy zaangażować się i działać pod szyldem organizacji, w której w grę wchodzi zarabianie pieniędzy. Shark Project jest organizacją non-profit. Oznacza to, że nie czerpie ona żadnych korzyści finansowych, a dochody, jakie uzyskuje, są w 97% przeznaczane na kampanie oraz wszelkie działania związane z ochroną rekinów. Pozostałe 3% przeznaczane jest na cele administracyjne. Oczywiście mamy sponsorów, którzy nas wspierają, najczęściej pomagają nam w zakresie wypraw nurkowych. I tak na przykład Lufthansa nie bierze opłat za sprzęt podczas przelotów na nurkowania, Sony czy Fuji przekazuje nam sprzęt, taki jak kamery podwodne. Nie ma jednak takiej możliwości, by otworzona została furtka do wyprowadzenia pieniędzy z organizacji. Tak samo wszystko, co robię na rzecz rekinów jako ambasador Shark Project w Polsce, o czym wspominałem wcześniej, finansuję z własnej kieszeni.

Co tu dużo mówić, Shark Project został stworzony przez pasjonatów i takich właśnie ludzi skupia. Wspólnymi siłami walczymy o rekiny, chcemy także zmienić ich nieprawdziwy wizerunek. Wizerunek, który tak naprawdę ukształtowały i nadal podtrzymują media.

Jaki jest odzew ludzi, zwłaszcza nurków, na problem ochrony rekinów, który pan porusza?

Niestety niewielki. Większość polskich nurków jest nieufna i w jakimś stopniu zarozumiała. W mojej działalności dopatrują się przede wszystkim chęci zarobku. Kiedyś na jednym
z polskich internetowych forów nurkowych padł taki komentarz: Jasne! Pokazał się cwaniak, który chce chronić rekiny, a potem będzie nam odstraszacze sprzedawał. Cóż… taka jest mentalność niektórych ludzi. Do tego dochodzą media, które z chęcią pokazują ostre zęby krew, bo to się dobrze sprzedaje. Dlatego działam w środowisku młodych ludzi, którzy są idealistami, mają otwarte umysły i chcą zmieniać świat. Młodemu człowiekowi będzie potem o wiele łatwiej dotrzeć do rówieśników, bądź rodziców i wytłumaczyć im, żeby nie kupowali produktów farmaceutycznych, czy mięsa z rekina.

Poznał pan ludzi tworzących organizację Shark Project w 2003 roku, rok później został pan ambasadorem organizacji, wcześniej jednak miał pan bezpośredni kontakt z rekinami. Jak wspomina pan to pierwsze spotkanie?

Z butlą nurkuję od 1996 roku, ale rekina po raz pierwszy udało mi się zobaczyć dopiero w 2003 roku. Było to w Egipcie, w Street of Tiran – przesmyku między wysepkami Tiran, niedaleko Sharm El Sheikh, na głębokości około 30-40 metrów. Podczas jednego nurkowania dwukrotnie miałem kontakt z rekinami. Na początku w pobliżu mnie pływało sześć, może siedem żarłaczy rafowych. Po jakimś czasie pojawił się kolejny. Podpłynął do mnie. Był wyraźnie zainteresowany moją osobą… a ja byłem zainteresowany nim!

Myślę, że jeśli podczas takiego spotkania z rekinem nastąpi obopólne zainteresowanie, twoje – rekinem i rekina – tobą, może okazać się, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Tak było ze mną. Naprawdę trudno wytłumaczyć i opisać te emocje słowami, jest to coś, czego trzeba doświadczyć!

Od pańskiego pierwszego zetknięcia się z rekinami minęło 5 lat. Czy w przeciągu tego czasu zmieniło się pańskie zachowanie pod wodą podczas interakcji
z rekinami?

Po pierwszych nurkowaniach z rekinami wychodziłem z wody na zasadzie: Wow! To było niesamowite! Nie potrafiłem jednak powiedzieć czegokolwiek więcej, odbierałem rekina całościowo. Przez ten czas bardzo dużo nauczyły mnie kursy interakcji z rekinami, które odbyłem w Sharkschool. Teraz zwracam uwagę na większą ilość szczegółów, dostrzegam każdy ruch płetwy, potrafię bardziej czytać zachowanie rekina ze sposobu jego poruszania się. Obserwuję rekina na chłodno, bez większych emocji.

Wśród tylu gatunków drapieżnych zwierząt na świecie, o których przetrwanie trzeba walczyć, wybrał pan rekiny. Dlaczego?

Dla mnie rekiny to najbardziej fascynujące zwierzęta na tej planecie! Jednak żeby się o tym przekonać, trzeba je spotkać w naturalnym środowisku, poobserwować ich zachowanie. I mówiąc rekin, mam tutaj na myśli przede wszystkim grupę: żarłacze. Są to jednocześnie rekiny najbardziej zagrożone wymarciem…

Istnieje przekonanie, że żarłacze, do których należy osławiony już żarłacz biały, powszechnie znany jako ludojad, to tępe i bezwzględne maszyny do zabijania…

Jeśli wyjdziemy z wody na ląd, to samo możemy powiedzieć o gepardzie czy lwie. Te drapieżniki także walczą o przetrwanie. Czy jednak określamy je mianem tępych bezwzględnych maszyn do zabijania?! Natomiast rekin biały, o którym mowa, od dłuższego czasu widnieje na liście najbardziej zagrożonych zwierząt i został objęty całkowitą ochroną. Nie kto inny, ale media, tuż po wydaniu książki pt. Szczęki Petera Benchley’a i późniejszej jej ekranizacji w reżyserii Spielberga, wykreowały krwiożerczy wizerunek rekina, przyczyniając się tym samym do masowej histerii, a w konsekwencji do masowego wyginięcia tego gatunku.

Z jakimi gatunkami rekinów zetknął się pan dotychczas?

Wśród gatunków, z którymi nurkowałem, mogę wymienić: rekiny młoty na Wyspach Kokosowych, rekiny wielorybie, które spotkałem w Dżibutti. W Południowej Afryce:
w Gansbaii nurkowałem z białym, a w Durbanie z tawroszami. Z rekinami tępogłowymi nurkowałem i snorklowałem (nurkowanie w sprzęcie podstawowym ABC, tj. masce i fajce – przyp. red.) na Bahama w Walkers Cay. Widziałem też rekiny galapagoskie, srebrnopłetwe, jedwabne, czarnopłetwe, cytrynowe. Podczas mojej ostatniej wyprawy nurkowej, na Elfistonie spotkałem rekina białopłetwego oceanicznego.

Jakie znaczenie w nurkowaniu z rekinami odgrywa adrenalina, przygoda i ryzyko?

Może niektórzy traktują nurkowanie z rekinami jako przygodę, daje im to ogromnego kopa, adrenalina skacze jak szalona, a w dodatku jest się później czym pochwalić przed znajomymi. Ja nurkuję z rekinami, ponieważ chcę lepiej rozumieć te zwierzęta, ich mowę ciała, zachowanie. A nie ma innej drogi do lepszego zrozumienia zwierzęcia, niż przez poznanie. Najlepszym przykładem na to jest mój przyjaciel, Erich (dr Erich Ritter – przyp. red), który bada rekiny od kilkunastu lat. Przez niektórych uważany jest za postać kontrowersyjną, za człowieka, który igra z losem, jest pyszałkowaty i zbyt pewny siebie pod wodą, słowem kozaczy. Znam go osobiście, spędziliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, miałem nie jeden raz okazję obserwować go pod wodą, gdy wchodził w interakcję z rekinami.

Ten człowiek naprawdę zna się na rzeczy, a język ciała poszczególnych gatunków rekinów nie jest mu obcy. To właśnie Erich odkrył, że rzekome sygnały ostrzegawcze, jakie rekiny wysyłają przed atakiem, to zupełna bzdura. Na narządach zmysłów, tzn. na linii nabocznej rekina, znajdują się remory – ryby przyssawki, które rekin próbując strząsnąć
z siebie i wykonuje przy tym ruchy przypominające garbienie się. Większość książek dla nurków mówi, że jest to sygnał do ucieczki. W taki oto sposób powstają mity, które powielane są w środowisku nurkowym.

Życie rodzinne, praca, wyjazdy na nurkowania, działalność związana z organizacją Shark Project. Od niedawna wydaje pan także własne czasopismo Magazyn Akwarystyki Morskiej – Koral. Jak pan godzi to wszystko?

Godzę wszystko do czasu, do kiedy żona mi na to pozwala! A tak poważnie mówiąc, to dzięki akwarystyce morskiej funkcjonuję na tyle, że mogę poświęcać się mojemu hobby. Akwarystyka to moja praca. Oprócz prowadzenia sklepu zoologicznego, moja firma zajmuje się wykonywaniem zbiorników. Mamy produkcję własną, najpierw wykonujemy zbiornik (jest to większych rozmiarów akwarium), który później zalewamy i do którego wpuszczamy zwierzęta. Obecnie mam zlecenia od Ogrodu Zoologicznego w Warszawie
i Oceanarium w Gdyni. Dla warszawskiego Zoo budujemy akwarium o 90 tysiącach litrów ze specjalnego materiału, panelu akrylowego, w którym będzie można podziwiać trzy rekiny czarnopłetwe. Z początku Ogród myślał o umieszczeniu tam tawroszy, które są bardziej widowiskowe ze względu na ich zęby działające na wyobraźnię człowieka; jednak ze względu na zbyt małe rozmiary zbiornika, zdecydowano się na czarnopłetwe.

Jeśli chodzi zaś o wydawanie własnego czasopisma, pomiędzy artykułami na temat akwarystki, mogę też gdzieniegdzie powtykać informacje o rekinach. Wszystko w jakiś sposób się łączy.

Pan zdaje się też kiedyś sam hodował rekina?

Tak, wyhodowałem rekinka psiego, który później trafił w ręce prywatnego akwarysty z Kielc. Należałoby wyjaśnić, że rekinek psi, to bardzo malutki gatunek rekina (osiąga maksymalnie 100 cm, przy wadze 3 kg – przyp. red.) i często trzymany jest w akwariach jako ryba ozdobna. Jedną z wielu form rozrodu występujących u rekinów jest jajorodność, która występuje także i w tym przypadku. Scyliorhinus caniculus wykluwa się z jaja. Najpierw jajo zahacza się gdzieś w zbiorniku za pomocą specjalnych nici, by po pewnym czasie wykluł się z niego rekin.

I ja nabyłem właśnie takie jajo – kapsułkę z Niemiec, czekając aż rekin się wykluje. Czas wyklucia zależy zawsze od tego jakie stadium jest w środku. Mój rekin wykluł się po okresie 3 miesięcy obserwacji i pływał później ten mały pasiak (rekinek psi ma charakterystyczne paski – przyp. red.) w akwarium dość oszołomiony. Było co obserwować!

A dla mediów to wydarzenie szybko stało się sensacją. W regionalnej gazecie pojawiła się nawet notka informacyjna na ten temat. Zatytułowano ją Włocławskie Szczęki ! Co to miało wspólnego ze szczękami, po dziś dzień nie wiem… Jednak dzięki temu, że wyhodowany rekinek wzbudzał nie lada zainteresowanie, mój sklep zoologiczny stał się z dnia na dzień bardzo często odwiedzanym miejscem. Nie ma to jak siła oddziaływania mediów, prawda?

Jakieś plany na najbliższą przyszłość?

Oczywiście! Chciałbym wybrać się w okolice wybrzeży Meksyku, a konkretniej mówiąc na Wyspy Guadalupe, żeby ponurkować z białym. Widoczność pod wodą w tamtym miejscu jest bardzo dobra, sięga bowiem 20-25 metrów. Poza tym populacja rekinów w tamtym rejonie jest bardzo duża, a o to teraz coraz trudniej jako że gatunek ten jest na wyginięciu.

Planuję także, ale nie chciałbym teraz zapeszyć… wydanie w polskim tłumaczeniu jednej z książek Ericha Der lächelnde Hai, czyli Uśmiechnięty rekin. Chciałbym też bardzo zanurkować z tygrysim. W okresie letnim jest szansa, żeby go spotkać na Wyspach Bahama, oraz w RPA w okolicach Durbanu.

W takim razie życzę panu powodzenia w realizacji planów!


Wywiad ukazał się na łamach czasopisma studenckiego „B.e.s.t”.