Rekiny, ich wizerunek w mediach i reklamie oraz ochrona

Wirus to choroba, a chorobę trzeba leczyć!

Emilia Miller ::: kategoria: Zapiski nierekiniaste: co w reklamie/marketingu/PR-ze piszczy

„Pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce, a trzecie na świecie” -- tak pisali o wydarzeniu sami organizatorzy I Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Wirusowych -- VirNick. Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, teraz mogę już powiedzieć, że było warto. Co prawda kwestie organizacyjne pozostawiały dużo do życzenia, a i występ rapera Pet’a oraz spóźnionej grupy tanecznej Shock Mode (założonej przez finalistę programu „You can dance”) wyglądały na nieco niedopracowane, to jednak wpływało na swoistego rodzaju klimat tej imprezy. Bo jeśli viral, to coś spontanicznego, szalonego, zaskakującego… albo niebezpiecznego dla komputera (?!). No właśnie, po filmiku-sondzie „czym jest film wirusowy”, przecierałam oczy…

Tylko trzy z „przesondowanych” osób wiedziały czym jest film wirusowy. Na początku myślałam, że to tak pocięty materiał, ale dzień przed festiwalem, spotkałam się w krakowskim rynku ze znajomą, która zapytała „okej, ale co to jest ten wirusowy festiwal?”. Wtedy dotarło do mnie, że to przecież wcale nie musi być takie oczywiste.

To trochę jak z domeną czy pozycjonowaniem strony. Kwestie te dotyczą bezpośrednio każdej firmy dbającej o swój wizerunek w internecie, zwłaszcza w dobie dzisiejszej medializacji. W końcu jeśli nie ma cię w internecie, to nie istniejesz. Firmy zlecają agencjom interaktywm stworzenie strony internetowej, często w pakiecie z jej pozycjonowaniem. Jednak gdy później otrzymują od zleceniobiorcy mejling nt. tych usług czy też informację zawierającą magiczne słowa: domena, hosting, SEO, SEM, nagle okazuje się, że takich usług nie zamawiali, i wcale im tego nie potrzeba. A z autopsji wiem, że czasem niektóre rzeczy nie są tym czym wydaje się, że są. ;-)

Po prostu zdarza się tak, że na codzien korzystamy z rzeczy, usług lub jesteśmy częścią procesu, którego nazwa jest nam zupełnie obca. Nie znamy wszystkich funkcji telefonu komórkowego, a przynajmniej dopóki nie będzie nam to do czegoś potrzebne. I tak, jeśli dostajemy od znajomego na gadu-gadu jakiś link do czegoś zabawnego, ciekawego, intrygującego, na co natknął się w serwisie wykop, youtub, joemonster itp., i dodatkowo wiemy, że nie jest to SPAM -- klikamy na ów link ohoczo, a jeśli się spodoba, to nawet wysyłamy dalej, do innych znajomych. Czy żeby zrelaksować się na chwilę pod wpływem takiego filmiku, nieodzowną jest informacja, że to video to właśnie virus, a my przez jego dalsze propagowanie, tworzymy tzw. efekt śnieżnej kuli?

Może z tego powodu sporo filmów, zarówno profesjonalnych jak i amatorskich, zakwalifikowanych do konkursu nie aspirowało do miana virali. Weźmy chociażby filmik pt. „Twist” przygotowany przez barlinektv -- po skróceniu bardziej nadawałby się na wyszukaną, nieszablonową reklamę desek:

Za to komisja na pewno nie miała trudności z wyłonieniem zwycięzców VirNick-a. Spośród 59 filmów w kategorii twórców amatorskich nagrodzone zostały:


1 miejsce: VirNick Platinum -- „3 minuty”

2 miejsce: VirNick Golden -- „Kreskówki”

3 miejsce: VirNick Silver -- „Nie pluj gumy”

a w kategorii twórców profesjonalnych:

1 miejsce: VirNick Pro Platinum -- „Psy Paniczne”


2 miejsce ex aequo: VirNick Pro Golden -- „118-118″ oraz „Barwy miłości”

3 miejse VirNick Pro Silver -- „Akcja w sejmie” wykorzystująca technikę beamvertisingu (wyświetlania obrazów -- reklam za pomocą specjalnych rzutników na budynkach):

Do listy wyróżnionych, dodałabym jeszcze filmik Heyah, co prawda bardziej przypominał reklamę o charakterze ciętej-riposty, ale zapadł mi w pamięć ze swoim przewrotnym claimem: „nikt się nie zniży do naszego poziomu”:

Rozbawił mnie także poradnik dla samotnych facetów:

Organizatorzy festiwalu, wrzucają regularnie konkursowe filmiki na YouTube (jest ich już 53, więc brakuje już tylko kilku). Teraz w bardziej naturalny sposób okaże się, które virale będą zwycięskimi w ocenie internatów.

Poza pokazem filmów konkursowych, który miał miejsce podczas drugiego dnia festiwalu, pierwszego dnia uczestnikom zaserwowano 10 najpopularniejszych zagranicznych virali z serwisu YouTube: Ahmed the dead terrorist, klip muzyczny z Mad TV z Hilary Clinton i Obamą, teledysk z programu Saturday Night Live:  „Jizz in my pants”, big mouth man, występ Susan Boyle w programie „Britain got talent”:

Evolution of dance

Zarażające śmiechem dziecko ;-)

Teledysk „Jizz in my pants” z Justinem Timberlake’iem

Teledyski przygotowywane do programu Saturday Night Live są naprawdę świetnie zrobione, dostosowane klimatycznie do treści piosenki. Kolejnym przykładem może być „Dick in a box” (na VirNick-u nie został zaprezentowany, ale aż żal go pominąć):

Dick in a box z Justinem Timberlake’iem

oraz 10 najpopularniejszych polskich virali, wśród których zdecydowanie dominowały utwory o zabarwieniu muzycznym: Sokół i Pono feat. Franek Kimono „W aucie”, pani barbara o sobie i swoim problemie z sąsiadem, studio wyborcze TV Jard i słynny „się stanie się” Kononowicz, przerażająca wręcz piosenka „mój internet” ;-), 5 zakręt -- o tym jak fiat 126p „nie wyrobił” na zakręcie, Jozin z Bazin, „pijany” Kaczyński, wywiad z wylewnym cyganem, a także:

Lubelski full

Choć prawda boli mnie

Zabrakło mi jeszcze tylko takiego disco-polowego kwiatka jak ten ;-)

Widzowie mieli także okazję zapoznać się z krótkimi materiałami filmowymi przygotowanymi przez studentów Krakowskiej Szkoły Filmowej. W okolicach trzeciej z kolei etiudy, dało się słyszeć kilka zniecierpliwionych głosów. Pomimo braku wyraźnego związku z samą ideą VirNick-a, prezentowane filmy przypadły mi do gustu. Zwłaszcza reportaż pt. „ja tu już nie wrócę” opowiadąjacy historię twórczości muzycznej Janusza Zaguli, (pseudonim „Banita”) od 8 lat przebywającego w więzieniu w Wiśniczu. Miłym zaskoczeniem był także teledysk do piosenki Agnieszki Chrzanowskiej pt. „Bez udziału gwiazd” z udziałem gwiazdy w postaci Tomasza Kota. ;-) Modulacja i brwa głosu pani Agnieszki, jak i same słowa piosenki tworzą ujmującą kompozycję i nawet po zakończeniu nadal pobrzmiewają w uszach. Zresztą co tu dużo gadać:

Te i inne etiudy przygotowane przez KSF viralami zdecydowanie nie były i nie będą, ale z chęcią obejrzałabym je ponownie i pokazała kilku znajomym. Także mam nadzieję, że organizatorzy zamieszczą je na YouTube.

Warto również wspomnieć o prelekcjach prowadzonych przez praktyków z dziedziny marketingu, które były trzonem imprezy. Niestety nie widziałam wszystkich prezentacji, ale trzy z nich: „Reklama wirusowa to nie tylko film” oraz  „Cross-media -- perspektywy” prowadzona przez Mariusza Woźnickiego (Harder&Harder) oraz „ABC marketingu wirusowgo” Dawida Trzeciaka (Adv.pl) owocowały w interesujące case’y. W pamięci utkwiły mi kampania „Eat mor chikin” Chciken-fil-a oraz promocja Chevroletta Malibu poprzez wpuszczenie virusa na YouTube i jej późniejsza kontynuacji w reklamie telewizyjnej. Sporo można się było także dowiedzieć o podstawowych zasadach tworzenia dobrego virusa i zagrożeniach związanych z wypuszczeniem go do obiegu w sieci (np. mutacje -tzw. viral spoofs, które trudno kontrolować, jak w przypadku Dove Evolution czy Cadbury Gorilla). Niestety  i tym razem można było zaobserwować niedociągnięcia techniczne. Przyjęły one formę zbyt ostrego oświetlenia skierowanego w stronę prelegentów, które wyraźnie dawało im się we znaki. Dodatkowo pomysł zintegrowania festiwalu z Lech Party zaowocował niestosownym zachowaniem niektórych z widzów…

Wracając jednak do frekwencji na VirNicku, co poza szerszą nieznajomością tematu, mogło na nią wpłynąć? Zastanawiający jest rażący brak ludzi z branży marketingowej. Słaba promocja? A może złe miejsce? Myślę, że VirNick zorganizowany w Stolicy albo we Wrocławiu nie przeszedłby bez echa. W końcu wrocławskie BarCampy, Noc Reklamożerców, KAN czy Festiwal Reklamy Kreatywnej-Wizualia cieszyły się całkiem przyzwoitą popularnością… Ale  pierwsze koty za płoty, powtórzę za portalem DlaStudenta: za rok będzie lepiej! :-)

Jeśli artykuł Ci się spodobał, to:
  • Wykop go!
  • Wrzuć na FaceBooka
  • Subskrybuj przez RSS
  • Dodaj do zakładek Google
  • Wrzuć na Gwar
  • Wrzuć na Twittera
  • Skonwertuj do PDF-a

Random Posts

Tags: , ,